Graciarnia, czyli graty i szpeje

Graty i szpeje (www.gratyiszpeje.pl) odkryłam przypadkiem w internecie, poszukując rękodzielniczych, kuchennych inspiracji. Grzegorz wszystkie przedmioty wykonuje sam, we własnej pracowni, przy użyciu swoich narzędzi. Przedmioty są wyjątkowe, niepowtarzalne, a każda linia i zagłębienie w drewnie to efekt jego ręcznej pracy. Jak mówi Grzegorz „Finalny wygląd przedmiotu tworzony jest przez strukturę, kolor a nawet zapach użytego drewna”.

Ręcznie robione, wydłubane z pasją – takie są Graty i Szpeje. Jak zaczęła się Twoja przygoda z rękodziełem?

Raczej Graciarnia, pracownia rzeźbiarska, graty i szpeje to adres strony internetowej (www.gratyiszpeje.pl), tam można kupić moje prace. Wracając do pytania, moja przygoda z rękodziełem rozpoczęła się w szkole ponadpodstawowej powód był prozaiczny, brak pieniędzy. Zaczynałem od świątków, poprzez snycerkę, rzeźbę sakralną, a obecnie najwięcej uwagi poświęcam właśnie gratom i szpejom, to taka nazwa własna wszystkich przedmiotów, które można wykorzystać w kuchni.

Pracownia jest kontynuacją tradycji rodzinnych – kto zaszczepił w Tobie miłość do pięknych i unikatowych przedmiotów?

Osobą, która miała największy wpływ na to czym obecnie się zajmuję był brat mojej mamy, Krzysiek. To pod jego okiem nabywałem pierwszych umiejętności, pokazał mi, co można wydobyć z drewna, do dzisiaj pamiętam, jak powtarzał, że jeśli czegoś nie potrafisz sobie wyobrazić, to tego nie zrobisz…

Graciarnia oferuje deski, kubki, podkładki – jaka jest cecha charakterystyczna tych wszystkich „gratów”?

Każdy przedmiot jest inny, wykonany ręcznie, nawet, gdy wykonuję kolejną     „podobną” deskę, to nigdy nie będzie taka sama, bo to drewno determinuje ostateczny kształt.

Jak powstają te wszystkie przedmioty, ile czasu trzeba poświęcić żeby stworzyć takie cuda?

Trudno tak dokładnie powiedzieć, bo czasem coś co wydaje mi się, że zrobię w miarę szybko, okazuje się, że zajmuje mi dużo więcej czasu, niż bym chciał…Wszystko, zależy od materiału, czyli użytego drewna i „dnia” :)

Skąd czerpiesz inspiracje, pomysły na nowe przedmioty?

Po prostu … z kuchni :) Czasem do głowy wpadnie mi jakiś pomysł i muszę go zrealizować, a czasem inspiracją, a zarazem wyzwaniem są zamówienia klientów.

Czy jest jakaś jedna praca z której jesteś szczególnie dumny?

Nie mam czegoś takiego, że jestem dumny z jakiejś mojej pracy, chociaż nie ukrywam, iż cieszę się, że miałem możliwość wykonać kilka rzeźb sakralnych.

Czy w Polsce można wiązać swoją przyszłość z rękodziełem?

Myślę, że tak. Obecnie dużo ludzi docenia rękodzieło, a jako twórca należy być szczerym w tym co się robi, nie udawać kogoś kimś się nie jest.

Jakich rad udzielisz początkującym rękodzielnikom?

Cierpliwości i wytrwałości w tym, co się robi, nie zniechęcać się napotykanymi trudnościami i wierzyć, że się uda!

decha decha2 klosz2 klosz3 maselniczka maselniczka2 miska2 miska4

 

MADE WITH LOVE

Natalię poznałam w Warszawie na kursie szycia u Marzenki (www.lubimyszycie.pl) i pod jej urokiem tkwię do dzisiaj. Uśmiechnięta, zdeterminowana z głową pełną pomysłów i zawsze z pięknymi tkaninami. Do pomysłu Natalii na szycie szybko dołączyła Sylwia. Z przyjaźni powstała Antolka, a jak mówią dziewczyny: „Nasza moda nosi w sobie trzy imiona: Antosia, Tola i Ola”. W końcu dziewczyny zaczęły szyć właśnie dla nich – dla swoich córeczek – najbardziej wymagających klientek. Każdy model Antolki jest unikatowy i jedyny w swoim rodzaju. Antolka jest dowodem na to, że warto  dążyć do spełnienia marzeń!

Jak się zaczęła Wasza przygoda z krawiectwem i dziecięcą modą?

Z krawiectwem…:) Było tak, że ja zaczęłam szyć spontanicznie. Moje pierwsze dzieła powstały w warszawskiej pracowni @lubimy szycie, złapałam bakcyla, zakochałam się… Do dziś dziękuję osobie która namówiła mnie do pierwszej wizyty w pracowni. Od tamtego czasu szyję, szyję i szyję! Sylwia z kolei szyła od zawsze, na co dzień jest to jej praca zawodowa. Pewnego zimowego wieczoru siedząc przy jeszcze piękniejszej maszynie powstały pierwsze sukienki dla naszych dziewczyn – w paski, biało – granatowe unikaty i tak się zaczęło. Powstawały kolejne i kolejne aż powstała Antolka.

Natalia, jaka była pierwsza rzecz, którą stworzyłaś?

To była sukienka dla mojej Tosi, różowo – granatowa. Aaaa i jeszcze dwie poszewki na poduszki… W sumie od tamtego czasu to szyję same sukienki, poduszki nie są moją mocną stroną.

Dlaczego akurat projektowanie i szycie ubranek dla dzieci a nie dla dorosłych? Podobno jest to dużo bardziej czasochłonne, a dziecko jest też bardziej wymagającym klientem.

Dlaczego dla dziecka? Bo mamy dzieci, same dziewczyny, w dodatku strojnisie. Myślę że lepszego powodu nie można sobie wymyślić. Dzieci mają swoje preferencje, które są zależne np. od wieku, staramy się temu podporządkować aby ubrania dobrze się nosiły i były wygodne. Dzieci potrafią świetnie docenić taką pracę twórczą, błysk w oku na widok nowej sukienki jest bezcenny. Na dorosłych może kiedyś przyjdzie czas, zobaczymy, póki co jak mamy czas szyjemy dla siebie.

Rynek zalewa cała masa podobnych ubranek, czym wyróżnia się „Antolka”?

Antolka jest piękna, oryginalna, prosta. Nie chodzi nam o to aby stworzyć coś czego nie ma – to byłoby trudne, bo tak jak mówisz jest tego cała masa, ale dobieramy starannie materiały aby ubrania miały nietuzinkowy wygląd, aby były wygodne i dobrze się nosiły. Antolka to tez staranne wykonanie, ubranka posłużą naprawdę długo. Myślę że najważniejsze jest to, aby stworzyć takie ubranie które nie będzie potrzebowało żadnych dodatków, bo będzie cudem samym w sobie.

Czy pomysł na „Antolkę” wziął się z zainteresowania dziecięcą modą, krawiectwem czy po prostu chciałyście aby Wasze dzieci nosiły coś nietypowego?

Przede wszystkim mamy ogromną radość z szycia i tworzenia. Ogromną radość kiedy efekt końcowy powala i kiedy widzisz swoje dziecko w swoim dziele. To jest najważniejsze! Oprócz tego moda zawsze nas interesowała, zawsze miałyśmy też swoje wyobrażenie o niej które teraz możemy przenieść na projekty. Dla mnie osobiście szycie kiedyś było czymś powiedzmy – odległym. Życie napisało własny scenariusz i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

Z jakich materiałów szyjecie ubrania?

Szyjemy głównie z dzianin i z dresówki. Wybieramy materiały bawełniane, najlepsze, bo przy dzieciach jakość jest szczególnie ważna.

Co w tworzeniu ubranek dla dzieci sprawia Wam największą frajdę, a czego nie lubicie robić?

Chyba nie ma takiej rzeczy której nie lubimy robić. Zawsze jest tak że bardzo dużo czasu pochłania wykrój i szczegółowe omówienie projektu, samo uszycie przy dobrym pomyśle to już powiedzmy chwila. Nasze ubranka są też starannie wykończone i to chyba jest najfajniejsze. Jaki kolor kokardki, gdzie pomponik, jaka lamówka…Często nie możemy się zdecydować i dyskusja trwa w nieskończoność :)

Dla jakiej grupy wiekowej „Antolka” oferuje swoje ubrania?

Ubranka które szyjemy są już dla maluszków czyli od rozmiaru 56 do większych dzieci w rozmiarze 122 cm. Większość naszych propozycji jest dla dziewczynek, ale pracujemy nad tym i pojawiają się też wzory przeznaczone dla chłopców.

Skąd czerpiecie inspiracje?

Śmieszne będzie jeśli powiemy, że z głowy??? Mamy swój styl, nie szyjemy czegoś co nas nie przekonuje, nawet jeśli spodobałoby się klientom. Wiemy co nas zadowoli i w czym nasze dziewczyny wyglądają super – to one są dla nas najlepszą i największą inspiracją.

Jakie są dalsze plany „Antolki”?

Nowy Rok to nowe wyzwania, ale też przemyślenia. Mamy dużo pomysłów co do rozwoju marki. Póki co mogę powiedzieć tyle, że będziemy szyć, przedstawiać nowe wzory i propozycje. Nasze plany są raczej tu i teraz, te bardziej odległe staramy się sensownie uporządkować i zobaczymy co czas pokaże. Cieszymy się z naszej pracy i dziękujemy tym którym podobają się nasze ubrania… sobie życzymy jeszcze więcej pomysłów i pięknych realizacji.

I tego Wam życzę na ten Nowy Rok!

14368703_1270455649651311_3412618734274212299_n 15970543_1098017776986790_930802522_n 15134733_1330164543680421_4788317211963114435_n 15978632_1098017726986795_1122583898_n 13237841_1172374959459381_4997468749530832254_n 13428439_1195763560453854_8212733423200827589_n 15978280_1098017713653463_1327046942_n 14440816_1278335905529952_1558990766492450907_n

15027574_1326331544063721_1597409915908967771_n 13782139_1221137654583111_2126848443736993734_n 15970136_1098017736986794_200655396_n

Stacja:przedszkole

Już za 2 dni dzieciaki nałożą tornistry i pomaszerują do szkół, zerówek, przedszkoli. Przez kolejne kilka miesięcy będą spędzały tam większość swojego czasu. Właśnie dzisiaj dochodzą do głosu moje marzenia o idealnych koncepcjach przestrzeni dla przedszkolaków. Bo jak zaprojektować ją w taki sposób, aby dzieciakom nie chciało się z niej wychodzić?

Wbrew pozorom, nie trzeba szukać daleko. Bo gdyby wszyscy zaczęli wzorować się na dizajnie Przedszkola w Chróścicach, świat dziecięcy byłby piękniejszy. Kiedy natknęłam się na zdjęcia z przedszkola, które zaprojektowała Pracownia Architektoniczna PORT, miałam wrażenie, że patrzę na utopijne przedszkole, które można zobaczyć jedynie w lifestylowy’m magazynie. Ku mojemu zdziwieniu, przedszkole istnieje i znajduje się w małym miasteczku pod Opolem. Kolory, przestrzeń, wzory przyciągają nie tylko najmłodszy wzrok. Architekci stworzyli magiczny świat – ścianę uczynili łąką pełną kwiatów, przejście – długim tunelem a sufity zamienili w magiczną grę. Każda z sal ma za zadanie stymulować dziecięce zmysły a w niektórych miejscach zostały zaprojektowane specjalne zakątki, w których dziecko może odpocząć. Wszystkie pomysły architektów idealnie pasują do dziecięcych marzeń.

beznazwy

przedszkole2

z17254834IH,Czarno-biala-jadalnia-w-przedszkolu-w-Chroscicach-

port-projekt-przedszkole-14

detal_76447

48b8e48abc948e4e450596620574cede,750,470,0,0

72e5b4e6a70c985587830d68e564f700,750,470,0,0 63bd27b1c4663b3b04b240416a0f9723,750,470,0,0

Piękną przestrzenią może się także pochwalić Przedszkole Marchewka w Gdańsku zaprojektowane przez Annę Czarnecką. Wartością estetyczną tego przedszkola jest jego prostota i przyjazna atmosfera wnętrza. Autorka ograniczyła też ilość bodźców wizualnych na rzecz geometrycznych form i plam, które służą dzieciom do nauki.

marchewka_1aa marchewka_2a marchewka_3a marchewka_5a marchewka_7a marchewka_19a

Warto też czerpać inspiracje od zagranicznych sąsiadów. W berlińskim przedszkolu Kita unterm Regenschirm dzieci nie potrzebują zabawek, żeby dobrze się bawić. Do zabawy służą im…ściany, podłoga czy zwykła scena.

4dbe4dba712d268c3f6dec31e6678a86  bcf97e_4f09207e85b1415dae5f3bee016ad416_jpg_srz_960_648_85_22_0_50_1_20_0 bcf97e_8bdeb71fd19c49849db4826e6ba81661_jpg_srz_960_640_85_22_0_50_1_20_0  bcf97e_13288c93418041a1b881b4a0ad1f9763_jpg_srz_960_697_85_22_0_50_1_20_0

baukind_kita-drachenhoehle-9

Takie przedszkola zapewnią dzieciom nie tylko dobrą zabawę, ale też komfort, a przy tym ich nie rozleniwią. A pierwsza przygoda z przedszkolem z pewnością nie będzie udręką ani dla dzieci ani dla ich rodziców.

 

 

Kwiaty podano!

Goethe powiedział kiedyś, że „Kwiaty są pięknymi słowami i hieroglifami natury, którymi daje nam ona poznać jak bardzo nas kocha”. Kwiaty są z nami wszędzie. Na ulicy. W ogrodzie. W kwiaciarni za rogiem. Na targu. Ile razy biegniemy do kwiaciarni po kwiaty na Dzień Babci czy imieniny Mamy, a potem zastanawiamy się w jaki sposób je przekazać? Pani czasem da celafon, czasem papier, ale przecież nie o to chodzi. Bo chcemy, żeby było niebanalnie i pięknie. Meksykańska pracownia Terra de Flora znalazła na to sposób. Właścicielom marki zależało, aby kwiaty sprzedawane przez ich firmę były jedyne i niepowtarzalne a wszystko dzięki niebanalnej identyfikacji wizualnej. Kwiaty pakowane są w eleganckie pudła, czasem koperty w  pastelach czy wiktoriańskim bordo i granacie.

Podobną drogą poszła Maja Bohosiewicz, właścicielka kwiaciarni Flower Store na warszawskim Powiślu. Kwiaty sprzedawane są tu w specjalnych, czasem spersonalizowanych „flower boxach”. Właścicielka stawia na minimalizm, elegancję a przy tym uniwersalność oferowanych kompozycji. Starannie wyselekcjonowane kwiaty w eleganckich pudłach stanowią alternatywę dla standardowych rozwiązań dostępnych na rynku.

Dobrym rozwiązaniem aby kwiaty wyglądały jeszcze piękniej jest Bluma – idealnie wykrojona i wzbogacona o różnorodne wzory torba na kwiaty. Zaprojektowana jest aby było łatwo i szybko, aby bez problemu można było zmienić jej rozmiar czy szybko dostarczyć kwiaty. Bluma dostępna jest w trzech wariantach: Open, Retro i Dot. Jak mówią właściciele: Bluma łączy w sobie ergonomię, ekologię i estetykę – dzięki temu pakowanie oraz dostarczanie kwiatów jest po prostu lepsze i bardziej komfortowe! Z Blumą nie trzeba się martwić jak przewieźć kwiaty na przykład na rowerze.

A wszystko z miłości do kwiatów!

1 1-Terra-de-Flora-branding-by-Parámetro-Studio visual-identity-of-terra-de-flora-by-parametro-featured-540x360 terra-de-flora-by-parametro-studio-16596-17124-hd-wallpapers 3flowerbox1 12141995_412681938931021_2145996580_n_1450255786 5Z8A2222 5Z8A2275-670x447meet-bluma Bluma_Bag_6 file1435226839 file143522685827532496-Bicycle-girl-with-a-basket-full-of-flowers-milk-and-bread-Paris--Stock-Photo

Wielkie żarcie

Łyżka, kieliszek, szklanka a na koniec uroczysta kolacja. Będzie ładnie, funkcjonalnie a przede wszystkim pysznie! Wielkimi krokami zbliża się nietypowa wystawa „Wielkie żarcie, czyli stół z powyłamywanymi nogami”, która już za 3 dni zostanie otwarta we wrocławskiej BARBARZE. Podczas wystawy będzie można przetestować na przykład uchwyt-ucho na owoce, bo właściwie skoro herbatę pijemy w porcelanowej filiżance, to dlaczego owoców nie moglibyśmy spożywać w równie elegancki sposób? Na wystawie będą obecni nie tylko artyści, ale również…kucharze. Może też zasługują na miano artystów? W końcu gotowanie to też sztuka. A podczas kolacji żaden przedmiot nie będzie przypadkowy. Znajdziemy tam zarówno wiszące ogrody sałat jak również ekskluzywne wiadro na wino.

„Wielkie Żarcie, czyli stół z powyłamywanymi nogami” to wystawa–eksperyment i próba konfrontacji sztuki użytkowej z jej nieodłączną cechą – funkcjonalnością. – Ta gra z widzem rodzi się w momencie wyprowadzenia sztuki z laboratoryjnie neutralnego terytorium galerii, do którego tak jesteśmy przyzwyczajeni i umieszczenia jej w przestrzeni użytkowej – wyjaśniają Krzysztof Kucharczyk i Magdalena Serafińska, kuratorzy wystawy.

Wystawa to również test na nawyki wystawiennicze w sztuce. Na ile nasz odbiór definiuje stereotypowy, biały, ekspozycyjny kubik? Czy obiekt osadzony w szerszym, intensywnym kontekście konkretnej sytuacji, nadal ma siłę oddziaływania? Podczas kolacji goście z pewnością znajdą odpowiedzi na te i inne pytania.

Kto we Wrocławiu niech koniecznie odwiedzi BARBARĘ i ucztuje! Na wystawę zapraszają Sztuki Wizualne Europejskiej Stolicy Kultury.

zarcie

uchwyt

illo-vytava-640x685

k

pastedGraphic-43-640x768

sklo-illo-1-e1438772687589-1-jpg

phpThumb_generated_thumbnailjpg

To ja – PAPIER

W cyfrowej erze coraz częściej tracimy świadomość jak ważny jest papier i jak wiele moglibyśmy stracić bez zwykłej kartki papieru. Przede wszystkim emocji. Wzruszenia – otrzymując zaproszenie na ślub od bliskich nam osób. Radości – otwierając skrzynkę z której wyjmujemy pocztówkę z widokiem ciepłych krajów. Uśmiechu – grając w planszówki z grupą znajomych. Łez – otwierając zakurzone pamiętniki z czasów młodości. Czasem się zastanawiam w co za kilka lat będziemy pakować prezenty, czy na czym pisać świąteczne życzenia, jeśli technologia posunie się jeszcze dalej?

Papier towarzyszy nam codziennie. Dosłownie wszędzie! W autobusie, na przystanku, w restauracji, podczas zabawy z dziećmi. Dlatego też musimy traktować go wyjątkowo!

Beyond Object wie w jaki sposób obchodzić się z papierem. Ich gadżety to istne dzieła sztuki, małe rzeźby, które każdy chciałby mieć na swoim biurku. Temperówka do ołówków, koło na taśmę klejącą, pojemniki do przechowywania papieru – wszystko to wykonane jest ze szlachetnych materiałów, które londyńska marka wprost uwielbia.

Polscy projektanci też kochają papier. Szczególnie taki, który mogą zaprojektować z humorem. I taki też jest Bękart. Bękart to wyjątkowo dizajnerskie karty do gry zaprojektowane przez poznańskich artystów. Karty zostały stworzone na podstawie słynnej karcianej gry „Czarny Piotruś”, ale prawdziwą frajdę daje to, że dzięki kartom każdy pozna podstawowe hasła typograficzne. A potem nie uwierzy, jak bardzo przydało mu się to w codziennym życiu!

Całkiem nowym wynalazkiem są kolorowanki. Ale nie byle jakie – bo dla dorosłych. Na punkcie kolorowanek oszalał cały świat! A skąd się wzięły? Na pomysł wpadła Johanna Basford – brytyjska ilustratorka, graficzka, projektantka okładek, która sama kolorując uznała, że to idealny sposób nie tylko na stres, ale także na zabicie nudy. Kolorowanki okazały się prawdziwym strzałem w dziesiątkę! Najpierw w Anglii, potem w Korei a potem to już na całym świecie. Dzięki kolorowankom możemy poczuć się dziećmi, na chwilę zapomnieć o codzienności czy oderwać od ogłupiającej telewizji.

Statystyczny Polak zużywa około 60 kilogramów papieru rocznie, ale czy obchodzi się z nim w odpowiedni sposób? Bo przecież papier należy cenić!

BEYOND5

BEYOND4

BEYOND3

BEYOND2

BEYOND1

BEKART

BEKART1

BEKART3

BEKART4

BEKART5

BEKART6

KOL1

KOL3

Stacja Kultura

Kilka dni temu w całym kraju świętowaliśmy Dzień Bibliotekarza i Bibliotek. Kto by pomyślał, że na miano najpiękniejszej biblioteki na świecie zasługuje polska placówka. A konkretnie – Stacja Kultury w Rumi! To właśnie ona została doceniona w Międzynarodowym Konkursie „Library Interior Design Awards”, który od kilku lat organizowany jest w Stanach. Biblioteka znajduje się w budynku dworca kolejowego, dzięki czemu odwiedzający mogą zachwycać się jej otwartą przestrzenią. Z szarością i bielą doskonale współgrają kontrastowe, czerwone dodatki (framugi i meble). Ściany zdobią tapety z historycznymi widokami miasta i starego dworca w Rumi. Nowoczesne wnętrza w wybudowanej w latach 50 bryle robią wrażenie. Autorem całej koncepcji jest architekt Jan Sikora z pracowni Sikora Wnętrza, który przemyślał wszystko naprawdę dokładnie. W budynku znalazło się miejsce dla baru mlecznego, kameralnej klubokawiarni i sali z dziecięcą literaturą. Stacja Kultura jest skomunikowana z poczekalnią dworcową, dzięki czemu podróżujący chętnie sięgają po książki.

Jak pisze Springer w Księdze zachwytów, w Rumi naprawdę wydarzył się cud: „Budowa biblioteki na stacji kolejowej w kraju, w którym książki czyta garstka mieszkańców, a dworce zamienia się masowo w galerie handlowe, musi dziwić i zachwycać”. A może właśnie takie miejsca jak rumska biblioteka sprawią, że ludzie chętniej będą sięgali po książki? Miejmy nadzieję! Oby więcej takich miejsc. A mieszkańcom Rumi szczerze zazdroszczę!

rum1

rum2

SONY DSC

rum4

rum5

rum6

Baba ma dom

1. Od kompletu narzędzi kuchennych wolisz narzędzia do majsterkowania?

Zdecydowanie! Jeść trzeba, więc ile muszę to siedzę w kuchni, ale bliżej mi do garażu, gdzie obecnie mam swój składzik z narzędziami. Ostatnio częściej miewam rany „kuchenne” od tych „majsterkowych”, więc o czymś to świadczy ;­)

2. Czy w dzisiejszych czasach kobieta może być majsterkowiczem?

Nawet musi. Spędzając więcej czasu w domu, z racji ciąży czy wychowywania dzieci, od własnego Męża, który sporo pracuje przez okrągły rok, trzeba sobie poradzić w różnych sytuacjach. Nie ma czasu na czekanie,aż ktoś znajdzie wolne, żeby coś wykonać dla Ciebie. Sprzęty i narzędzia są do rozgryzienia, można z głową pełną pomysłów ogarnąć remont,metamorfozy i wykończeniówkę swojego domu, stworzyć oryginalne dekoracje czy nawet meble.

3. DIY z każdym dniem staje się coraz modniejsze. Co poleciłabyś wszystkim, którzy chcą zacząć „robić”?

Zacząć robić. Dopóki nie stworzą czegoś samodzielnie, nie poznają smaku tworzenia. Trzeba się odważyć przelać to co siedzi w głowie na realny materiał – drewno, tkanina, glina, itp. Uwierzyć w siebie!

4. Stare paski jako ozdoby poduszek, pióra, niekonwencjonalne grafiki i hasła – skąd czerpiesz pomysły?

Z głowy i z potrzeby. Najlepsze projekty powstają znienacka, choć i te, do których musiały powstać wnętrza, mogą narobić zamieszania ;­)

5. „Baba ma dom” ­ to nie tylko pomysły i inspiracje, ale także warsztaty. Czy można nauczyć majsterkowania nawet dzieci?

Trzeba koniecznie! Bo jest taka potrzeba! Niechaj te małe rączki odkleją się od komputerów i tabletów i chwycą za klej, nożyczki i pędzle! Przecież dzieci uwielbiają tworzyć, bacznie obserwują etap powstawania czegoś nowego. Cieszą się tak szczerze, kiedy dumne mogą pokazać efekt swojej pracy :­)

6. Jak zrobić jeden stół z dwóch?

Nie powiem. Dopóki go nie zrobię. Muszę się sama przekonać czy to co urodziło się w głowie ma szansę bytu. Na pewno sprzedam Wam ten pomysł, jak tylko stół stanie na nogi :­)

7. Z jakiego projektu jesteś najbardziej dumna?

Z całościowych aranżacji, kiedy to kilka rzeczy, nad którymi pracowałam, w finalnej odsłonie okazują się pasować do siebie, tworzą klimat.

8. Jaki jest Twój ulubiony styl we wnętrzu?

Obecnie jedyny słuszny – soft loft. Muszę dopasować to co bardzo mi się podoba, z miejscem, którego nie jestem w stanie zmienić i czasem nawet nagiąć do marzeń o loftowych wnętrzach.

www.babamadom.pl

baba1 baba2 baba3 baba4 baba5 baba6 baba7 baba08 baba8 baba9 baba10

baba13babaaa bababba bbbb

Od małego do Tiffany’ego

Widziałam już biżuterię z betonu inspirowaną chodnikiem i miastem. Eko-biżuterię wykonaną z recyklingu a nawet biżuterię powstałą z miłości do serialu czy książki. Nie sądziłam, że coś jeszcze może mnie zadziwić. A jednak! Nie tylko mamy nie przejdą obojętnie obok tej biżuterii. Bo w końcu która z nich nie chciałaby nosić na szyi arcydzieła autorstwa własnej pociechy. Biżuteria udowadnia, że to dzieci są najbardziej kreatywne i mają głowę pełną pomysłów. To dzieci są inspiracją do powstania czegoś wyszukanego, wyjątkowego i unikatowego.

Kiedy odwiedzam siostrę na jej lodówce za każdym razem pojawiają się kolejne rysunki jej dziewczynek. Za każdym razem rysowane są z większą precyzją i coraz to nowym pomysłem. Podejrzewam, że tak jest w większości domów w których rodzice są dumni z talentów plastycznych swoich pociech. A może by tak zachować ten rysunek na dłużej? Może tak przenieść go na kawałek srebra i złota? Nosić dumnie i zakładać na wyjątkowe okazje? Dla Białek Design Studio to nic trudnego. Wystarczy piła, samozaparcie, talent no i oczywiście dziecko. Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu, że wszystko to ręczna robota Piotrka – rasowego inżyniera budownictwa, taty Julka i męża Sabiny. To właśnie 4-letni Julek zainspirował Piotrka do tworzenia biżuterii z jego rysunków. I tak powstają naszyjniki, spinki do mankietów, kolczyki, pierścionki… Wyglądają na abstrakcję, a kryją wyjątkowe przesłanie. Można wybierać spośród srebra i srebra złoconego 24-karatowym złotem. Wystarczy tylko przesłać do pracowni projekt dziecka i ustalić wymiary. A potem nosić z radością dziecka! W końcu to jedyny taki egzemplarz na całym świecie!

Białek Design Studio to mały warsztat powstały z miłości do tworzenia. On-tworzy biżuterię. Ona-ubrania. On-rozważny myśliciel. Ona-działa pod wpływem chwili. Oboje na dużych endorfinach, z głowami pełnymi pomysłów i manią tworzenia. Jak mówi Sabina „Dwa wulkany w domu-spustoszenie! Chyba dlatego tyle lat ze sobą żyjemy!”  W pracowni wykonywane są unikatowe egzemplarze kolczyków, naszyjników, pierścionków. Czasem z perłą w klatce. Czasem z aluminium. Grunt, że wszystko jest wyjątkowe! I powstałe z miłości!

bds_naszyjnik bds_rysunek_spinki_1 bds_pierwszy_naszyjnik bds_spinki_oksydabialek

bialek2

bialek1 bialek3 bialek4 bialek6 bialek7 bialek8 bialekff bialek5

yloyenie-falbaniasta-tzl-pryod (1) zlozenie-falbaniasta2

Papier uber alles!

Czy papier to dobry temat do dyskusji i czy warto świętować dzień papieru? 16 kwietnia warszawskie Muzeum Etnograficzne udowodniło, że tak. A wszystko za sprawą wyjątkowo papierowego organizatora: magazynu „Zwykłe Życie”. Papier, papier i jeszcze raz papier pojawił się w różnych formach podczas wyjątkowych i pierwszych takich targów. Papier królował!

Podczas jednodniowego święta papieru na targach pojawili się polscy wydawcy, producenci różnorodnych wyrobów papierniczych a także sami artyści. Uczestnicy targów dyskutowali nad użytecznościa i rolą papieru we współczesnym świecie. Pytań w końcu jest wiele. Czy nowe technologie mogą zniszczyć papier, tak, że za kilka lat wszyscy będą korzystać wyłącznie z e-booków? Póki co to z pewnością niemożliwe. Zainteresowanie papierowymi wyrobami podczas targów było ogromne. Odwiedzający targi mogli obejrzeć wystawy eksponatów gromadzonych przez miłośników papierowego dizajnu: od plakatów, komiksów, archiwalnych magazynów aż po pudełka po zapałkach. Wśród wystawców znaleźli się m.in.: Wydawnictwo Dwie Siostry, Papierniczeni, NEBO, FOLIO oraz One Ones Creative Studio ze swoimi tyvekowymi cudeńkami.

Agata Napiórska – pomysłodawczyni wydarzenia i redaktor naczelna magazynu „Zwykłe Życie” tak wypowiada się o wydarzeniu: „Od trzech i pół roku razem z Martą Mach wydajemy drukowany magazyn Zwykłe Życie. Kiedy się na to zdecydowałyśmy, niektórzy ludzie pukali się w głowę: „chcecie wydawać magazyn, kiedy papierowa prasa upada?” – mówiono” A jednak – udało się. Wydałyśmy już dwanaście numerów kwartalnika i nie zamierzamy przestać. Robimy to głównie dlatego, że kochamy papier – jego fakturę, zapach, szelest. Festiwal „Niech żyje papier!” jest dla takich osób jak my. Wiemy, że jest ich cała masa”.

Gratulujemy pomysłu!papier1

12998759_997472697009977_4134232143868316793_npapiervvpp pp1 pp3 pp4 pp5 pp6 pp7 pp8

pora_na_potwora_cmyk-kopiowanie phpThumb_generated_thumbnailjpg